Niedawno kupiłam kilka książek w fajnych cenach (wyprzedaże zawsze cieszą ;)). Wśród nich była ksążka o prostym tytule "Wypieki". Mnóstwo ciekawych przepisów do wypróbowania. Na podstawie jednego z nich zmajstrowałam dziś na śniadanie angielskie crumpets (lub jak kto woli- krampety).
Crumpets to tradycyjne,niesłodkie angielskie placuszki drożdżowe. Przypominają nasze rodzime racuchy,jednak dzięki dodaniu do nich sody oczyszczonej są bardziej puszyste. Zwykle podaje się je z masłem i dżemem. Choć są trochę czasochłonne to jest to ciekawa odmiana od codziennego śniadania.
Crumpets
przepis na ok. 20 sztuk
- 1 szklanka ciepłego mleka
- 1 i 1/2 szklanki letniej wody
- 3 łyżki cukru
- 3-4 dag świeżych drożdży
- 3 szklanki mąki
- 1 łyżeczka soli
- 2 łyżeczki sody
- masło do smażenia
- masło i dżem do podania
Do dużej miski wlewamy mleko,szklankę wody oraz wsypujemy cukier. Następne dodajemy drożdże i rozpuszczamy je w płynie. Pozwalamy drożdżom pracować przez około 5 minut.
Następnie dodajemy mąkę i sól i delikatnie mieszamy drewnianą łyzką do uzyskania gładkiego płynnego ciasta. Miskę przykrywamy czystą ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na około 45 minut.
W pozostałej letniej wodzie rozpuszczamy sodę oczyszczoną, dodajemy do wyrośniętego ciasta i delikatnie mieszamy.
Na patelni roztapiamy masło na małym ogniu. Do natłuszczonych foremek do jajka sadzonego wlewamy ciasto i smażymy placuszki ok. 4-5 minut. Kiedy wierzch crumpetów się ścina,ściągamy foremki,odwrcamy pacuszki i obsmażamy chwilę z drugiej strony. Foremki myjemy,ponownie natłuszczamy i smazymy kolejne porcje.
Podajemy z masłem i/lub dżemem.
Smacznego!
Czas ok. 45min + 45min na wyrastanie ciasta
Trudność: 2/5
Lubię miasto w którym mieszkam. Ma swój urok i klimat,chociaż wiele osób stara się tego nie widzieć. Choć nie jest to dla mnie pierwsze słowo jakie przychodzi mi na myśl o mieście to jednak dla bardzo wielu osób pierwszym skojarzeniem wiążącym się ze Szczecinem jest paprykarz szczeciński.
Choć jego receptura powstawała w szczecińskim Gryfie w 1965 roku, to od lat produkowany był i jest ( z różnym skutkiem)w zakładach przetwórstwa rybnego w całym kraju . Wzorem dla paprykarzu była afrykańska potrwa czop-czop,z którą zetknęli się polscy technolodzy na statkach w trakcie dalekomorskich połowów. W skład potrawy wchodziły lokalne ryby morskie, ryż oraz ostra papryczka pima. Z czasem przysmak afrykańskch portów ewoluował w paprykarz jaki wielu z nas oraz naszych rodziców pamięta z przed lat. Według receptury z 1967 roku w skład paprykarzu wchodziło mięso ryb z łowisk afrykańskich, ryż, pulpa pomidorowa (importowana z Węgier, Bułgarii i Rumunii), cebula i pieprz nigeryjski.
Odtworzenie oryginalnego przepiu w warunkach domowych jest obecnie trudne,ze względu na dostępność produktów. Do przepisu wykorzystałam więc bliższe naszej cześci świata składniki. Przepis powstał jako kompilacja kilku przepisów jakie przeglądałam, a celem było upichcenie fajnej,prawie regionalnej potrawy kanapkowej. Bez konserwantów tak bardzo uwielbianych przez producentów zapuszkowanych produktów, bez ulepszaczy,bez udziwnień.
Paprykarz szczeciński
- 2 średnie filety z morszczuka
- 2 średnie filety z dorsza (ja użyłam mrożonych kostek,jednak mają one drobne ości co nie było najlepszym wyjściem;))
- 1 cebula
- 2/3 szklanki ryżu
- 2 ząbki czosnku
- 1 szklanka przecieru pomidorowego lub 1 niewielki słoiczek koncentratu
- 1 szklanka włoszczyzny
- odrobina oleju
- sól
- pieprz
- słodka papryka
- ostra papryka
- mała szczypta lubczyku
Rybę pieczemy w piekarniku lub gotujemy na parze. Jeśli używamy mrożonek to warto wcześniej pozbyć się lodu ;)
Gotujemy ryż a w międzyczasie podsmażamy włoszczyznę z cebulą,do czasu aż warzywa zmiękną. Ugotowaną rybę mieszamy na patelni z warzywami dodajemy przecier,ryż,szczyptę lubczyku i dusimy kilka minut na małym ogniu.
Doprawiamy sporą ilością (ok 2 łyżeczki) słodkiej papryki, ostrą papryką,solą i pieprzem do smaku.
Pozwalamy mieszance ostygnąć i "przegryźć się" smakom.
Smacznego!
Czas 45 minut
Trudność 1/5